Komedia pomyłek na dwa małżeństwa, kochankę i górala

Nie było jeszcze sztuki – podczas tegorocznej edycji festiwalu – którą przerywało tyle salw śmiechu. „Salon Ponętnych Alternatyw”, czyli wir szalonych zdarzeń z udziałem żon, mężów, kochanek i górali  to farsa, która rozbawi największego ponuraka.

W pewnym hotelu, spod samiuśkich Tater, wielkie poruszenie. Oto za chwilę zjawi się Prezes, od którego zależą losy całego przybytku. Ku rozpaczy Huberta (Piotr Ligienza), kierownika z duszą artysty, im bliżej godziny zero, tym więcej wali się na głowę. Wysiada prąd, nie działa ogrzewanie, a pod hotel podjeżdżają karetki, by zabrać do szpitala zatrutych odmrażanym jedzeniem gości. Chorą recepcjonistkę zastępuje góral (Piotr Skarga), który umila sobie czas flaszeczką bimberku. Kierownik nie może zapanować nad chaosem, w dodatku jest w trakcie prób do przedstawienia, reżyseruje „Jasełka”. W całe to zamieszanie wpada pewien Ślązak (Rafał Szałajko) z żoną (Anna Powierza). Zestresowany kierownik bierze gości za Państwo Prezesostwo. Śpiewa, tańczy, niemal staje na głowie, by zyskać przychylność decydenta, który może hotel ozłocić kolejną gwiazdką. Splot niefortunnych zdarzeń sprawi, że do tego samego pokoju trafi prawdziwy Prezes Polskiej Izby Turystyki (Jacek Rozenek), wcześniej zaś przybywa jego żona (Paulina Holtz).  „Mój mąż proszę pana nie spodziewa się mnie”- mówi do górala. „O kruca fuks, robicie mu niespodziewanke? – trwoży się gospodarz, czując, że coś się święci. Zimna Kaszubka, z wielkim zamiłowaniem do porządku, pragnie zrobić zapracowanemu mężowi urodzinowy prezent.  Ale „niespodziewanka” nieco się skomplikuje, bo na ten sam pomysł wpada  wyuzdana kochanka prezesa, która prosto z planu filmowego w stolicy pędzi do Zakopanego taksówką na koszt jubilata.

Fabuła utkana z szalonych zwrotów akcji, jest tak komiczna i zawiła, że streścić ją to nie lada wyzwanie.  Na dowód tego taki oto obrazek, scena z hotelowego pokoju: żona prezesa ucieka  nago przez okno i wraca w stroju  śmierci,  wypożyczonym z Jasełek. Pod drzwiami  pokoju podsłuchuje Prezes (nie ma jeszcze pojęcia o przybyciu małżonki). „Bierz między nogi i mocno trzymaj  udami”- dobiegające okrzyki  bierze za łóżkowe igraszki hożego Ślązaka. Tymczasem prezesowa spuszcza się z okna po linie. Farsę na dwa małżeństwa, kochankę i górala wieńczą wspólne Jasełka i toast za widzów.

„Spa, czyli Salon Ponętnych Alternatyw” Teatru Kamienica  to komedia szalonych pomyłek z nieoczekiwanym finałem. Autorem i reżyserem spektaklu jest Emilian Kamiński. Bywają farsy przy których człowiek uśmiecha się dyskretnie, pod nosem.  Podczas wczorajszego wieczoru, było jednak inaczej, widzowie zaśmiewali się gromko i do łez. Rozluźnieni genialnym dowcipem, niczym  góralskim bimberkiem ( jak jeden z bohaterów).

Edyta Mikołajewicz

fot. Jerzy Cebula

for. Andrzej Rams