„Ostra Jazda”, czyli naga prawda o domowym porno

Jak zrobić film pornograficzny we własnym domu i zarobić na nim miliony? I czy to z pewnością dobra recepta na bezrobocie? Pikantna komedia pomyłek, w  reżyserii Mirosława Połatyńskiego, to prawdziwa „Ostra Jazda” tuż przed finałem Jesiennego Festiwalu Teatralnego.

Małżeństwo Daphne i Rolly’ego dopada kryzys. On (Adam Hutyra) nagle tarci pracę, ona (Magdalena Wójcik) od dawna nie może jej znaleźć. Do grona bezrobotnych dołącza też ich kumpel Alex (Przemysław Sadowski), operator kamery. Niefortunnie na wizji dotknął piersi dziennikarki (chcąc zasłonić jej zbyt wydatny dekolt). Daphne planuje się zrelaksować podczas seansu filmowego. Nową płytę sprezentował jej mąż. Okazuje się jednak, że słynne romansidło pomylił z „pornosem”. I tu zaczyna się „Ostra jazda”.

Kamera akcja!

Alex opowiada oburzonej gospodyni, że porno oglądają wszyscy, czego dowodem są milionowe zyski z produkcji. Obrzydzenie szybko ustępuje miejsca ekscytacji, bowiem Daphne wpada na genialny pomysł, jak wybrnąć z finansowych tarapatów. Postanawia, że wspólnie zrobią domowe porno. Ale skąd wziąć aktorów i jak się do tego zabrać? Podczas gdy przyjaciele dumają nad losami produkcji, która może ich ozłocić, do drzwi puka roznegliżowana Jill (Marta Wierzbicka) W kusej spódniczce wkracza do salonu i czyta perwersyjny wierszyk, skierowany do pewnego 50-latka. Okazuje się, że początkująca aktorka, wysłana przez agencję z urodzinową niespodzianką, pomyliła adres. Ale zaraz, zaraz, czy nie spada przypadkiem gospodarzom z nieba? (A raczej z piekła). Ci uznają jej wizytę za znak. Dobijają targu, dziewczyna żąda 10 tys. dolarów i udziału w zyskach. Teraz trzeba tylko urządzić casting na odtwórcę roli męskiej, a przede wszystkim zdobyć pieniądze dla Jill. To w przypadku bezrobotnego tria wydaje się być największym kłopotem. Sytuację ratuje Alex. Przyprowadza poważnego finansistę Byrona (Mirosław Baka), który ma zająć się budżetem produkcji. Daphne i Jill na fali trwającego castingu biorą go za aktora porno. Dwuznaczna rozmowa „kwalifikacyjna”, którą przeprowadzą bawi do łez. „Jestem twardy w tych sprawach”, „mogę tak pracować bardzo długo”, „wszystkiego nauczył mnie ojciec zwany w branży twardy Wacek” – Byron opowiada o swojej karierze w biznesie, gospodyni zaś jest przekonana, że to historie rodem z branży porno. Wreszcie udaje się skompletować obsadę, na planie domowego porno pada pierwszy klaps. Finał okaże się niezwykle zaskakujący. Widzów czeka prawdziwa „Ostra Jazda”, pełna dwuznaczności, przezabawnych dialogów i pikantnych detali z planu.

Teatr Komedia, zafundował widzom Jesiennego Festiwalu Teatralnego niezwykle pikantną przygodę. ”Ostra Jazda”, sztuka kanadyjskiego dramaturga Norma Fostera, nie przekracza jednak granic dobrego smaku. Magdalena Wójcik, Marta Wierzbicka i Przemysław Sadowski mistrzowsko wcielają się w rolę, ale to Mirosław Baka, jako ślamazarny finansista, który przeradza się w herosa porno, ostatecznie kradnie show i bawi do łez. Na uwagę zasługuje też niezwykła formuła spektaklu. Oto Rolly, wciela się w rolę narratora, który posiada absolutną władzę nad spektaklem. Zatrzymuje akcję w dowolnym momencie, a podczas brawurowo rozegranych stop klatek, zwraca się do publiczności, streszcza przebieg wydarzeń i przenosi widzów w czasie.

O debiutach, szpongach i pierogach

Po spektaklu z widzami spotkali się aktorzy: Magdalena Wójcik i Przemysław Sadowski. Na scenie Jesiennego Festiwalu Teatralnego grywali już wielokrotnie.

Za każdym razem, jak tylko dostaje informację, że sztuka w której gram ma zaproszenie do Nowego Sącza to krzyczę z radości. Naprawdę i nie podlizuję się Państwu. Kocham to miasto i tę publiczność. Choć przyznam, że czasem państwo jesteście dla nas zaskakujący, bo reagujecie nieco powściągliwie i dopiero na końcu podczas ukłonów mamy pewność, że się podobało – opowiadała aktorka. Dodała, że kocha pierogi w „Restauracji Ratuszowej”. Sadowski przyznał, że bardzo lubi scenę Miejskiego Ośrodka Kultury. – Zawsze mam poczucie, że widzowie słuchają w napięciu i z uwagą. Publiczność jest inteligentna i łapie nasze żarty – mówił. Opowiadał o swoim debiucie w „Śnie nocy Letniej” w Teatrze im. Stefana Jaracza, gdzie przed laty zagrał elfa w świcie Tytanii. Był wówczas jeszcze studentem łódzkiej filmówki.

Musiałem wystąpić w szpongach, to takie wyjątkowo kuse majtki. W zasadzie tylko woreczek na „imponderabilia” i w takim właśnie stroju musiałem biegać po scenie – żartował. Przemysław Sadowski zdradził, że zanim uzyskał dyplom w Łodzi przez rok studiował w Białymstoku na słynnym Wydziale Sztuki Lalkarskiej. –Wychowywałem się w Białymstoku, ale co ciekawe nigdy dotąd nie grałem w rodzinnym mieście. Po studiach wylądowałem w Warszawie w poszukiwaniu pracy i tam się zadomowiłem – przyznał. W roku 2000 debiutował na dużym ekranie, aż w czterech produkcjach: „Syzyfowe prace”, „Pierwszy milion”,” Strefa ciszy” i „Enduro Bojz”. Sadowski znany jest z ról w popularnych serialach: „Pierwszy Milion”, „Przyjaciółki”, „ Fala Zbrodni”,

Magdalena Wójcik ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i Filmową w Warszawie. Wcześniej debiutowała na scenie Teatru Komedia, z którym związana jest po dziś dzień. –To był spektakl poświęcony Januszowi Korczakowi i potrzebne były dzieci z obozu koncentracyjnego. No więc przyszli do szkoły baletowej, do której wówczas uczęszczałam, bo wiadomo, że tam wszystkie dzieci były chudziutkie – opowiadała artystka. Szerokiej publiczności znana z seriali: „Sukces”, „Kocham Klarę”, „Klan”, czy „Na Wspólnej”. Zagrała w wielu uznanych produkcjach: „Kronika wypadków miłosnych” Wajdy, „Ferdydurke” Skolimowskiego, „Rozmowy Kontrolowane” Chęcińskiego, czy „Pieniądze to nie wszystko” Machulskiego. Spotkanie z aktorami poprowadził Janusz Michalik, kierownik artystyczny MOK.

fot. Jerzy Cebula