20171007_voo_voo_16

VOO VOO. Teatr dźwięku i słowa

Było magicznie. Zespół Voo Voo z Sądecką Orkiestrą Symfoniczną pod batutą Leszka Mieczkowskiego dali niezapomniany koncert. – Nie ukrywam, że wielka to dla nas przyjemność grać dla państwa. Z powodów oczywistych, a mianowicie, że z tego miasta pochodzę – mówił Wojciech Waglewski.

Podczas każdej edycji Jesiennego Festiwalu Teatralnego nadchodzi pewien moment szczególny, który z wielką przyjemnością zapowiadam. Myślę tutaj o koncertach. Muzyka to przecież równie ważny gatunek sztuki scenicznej. Koncerty, które do taj pory mogli Państwo usłyszeć to było swoistego rodzaju theatrum, theatrum dźwięków. Dzisiaj, również będziemy mieć do czynienia z magią teatru muzycznego. Za chwilę na tej scenie zagęści się od wspaniałych muzyków – rozpoczął Janusz Michalik, kierownik artystyczny Miejskiego Ośrodka Kultury.

            A potem zgasły światła i zgodnie z zapowiedzią rozpoczął się teatr dźwięku i słowa. Formację Voo Voo tworzy lider i założyciel zespołu Wojciech Waglewski – wokalista, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów. Karim Matusiewicz – kontrabasista i gitarzysta basowy, Michał Bryndal na perkusji. – Michał pilnuje formuły Voo Voo, jako zespołu muzyki młodzieżowej – żartował wczoraj Waglewski. Niezwykłe brzmienie zespołu współtworzy także Mateusz Pospieszalski, wokalista i multiinstrumentalista. Wczoraj dał popis swoich niezwykłych możliwości wokalnych, śpiewa m.in. techniką alikwotową, to tak zwany tybetański śpiew gardłowy.

Nie ukrywam, że wielka to przyjemność grać dla Państwa. Z powodów oczywistych, a mianowicie, że z tego miasta pochodzę. Tu się urodziłem, mieszkałem na ulicy Reja. Dawno nie byłem w Nowy Sączu, przepraszam. Taka praca –  mówił Wojciech Waglewski. Poetyckie teksty, rockowo-folkowe brzmienia połączone ze smyczkami młodych z Sądeckiej Orkiestry Symfonicznej budowały magię siódmego wieczoru Jesiennego Festiwalu Teatralnego – Doskonale nam się pracuje z sądecką orkiestrą, chciałbym koncertować tylko z nimi – dodał na koniec lider Voo Voo.

            Wojciech Waglewski urodził się w 1953 roku w Nowym Sączu. Jest synem Jerzego Waglewskiego,  reportażysty i dziennikarza radiowego. Mężem Grażyny, której nieodmiennie od 40 lat wyznaje miłość („W moim liceum na każdej ławce było napisane: ‚Kocham Grażynę.’, gdy zobaczyłem, która to, zostałem porażony piorunem. Ja się cały czas zachwycam żoną. Grażyna jest dziełem sztuki”.) Ojcem Bartosza i Piotra, muzyków, którzy działają pod pseudonimami Fisz i Emade. Waglewski zawsze w wywiadach podkreśla swoje sądeckie korzenie. „W Nowym Sączu żyło się bez telewizora, brat czytał na głos książki, oglądaliśmy komiksy. Pracowała wyobraźnia. Nowy Sącz był jak z Brunona Schulza: księżna, która kozę przebierała w swoje ubrania, parasolnik, który nie lubił dzieci i rzucał w nas kamieniami. Po lekturze ‚Przygód Hucka’ zakradaliśmy się na cmentarz. Magiczny świat. Miasto otoczone cygańskimi taborami. Rozkładali się obozem nad rzeką na długie miesiące, to było jak spotkanie UFO. Babcia śpiewała mi żydowskie pieśni” – opowiadał  w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Tekst: Edyta Mikołajewicz

.

Foto. Jerzy Cebula

.

Fot. Andrzej Rams